poniedziałek, 18 lipca 2016

Flipbook i dwie zagraniczne wymiany: kosmetyki z Ameryki + Norwegia.

Cześć i czołem!
Przeglądając grupę Postcrossing Poland na Facebooku, napotkałam kilka blogów, które bardzo mnie zainteresowały i równocześnie zainspirowały do stworzenia swojego własnego bloga, którego tematyka związana jest z moim, a w sumie naszym, hobby jakim są pocztówki i listy.
Mam nadzieję, że będziecie do mnie zaglądali i dzięki temu blogowi poznam Was bliżej i nawiążę nowe znajomości. :)

Na wstępie wypadałoby napisać o sobie słów kilka. Mam na imię Danka, mam 23 lata i mieszkam na Górnym Śląsku, w mieście Gliwice. Studiuję Socjologię na Politechnice Śląskiej, choć wcale nie chcę wiązać z nią swojej przyszłości. Z zawodu jestem technikiem obsługi turystycznej i to właśnie w tej branży widzę siebie w najbliższym czasie. :) Lubię podróże, Ukrainę, dobre książki, skoki narciarskie, pocztówki i listy.
Będę bardzo uradowana, jeśli napiszecie też o sobie w komentarzu i zostawicie linki do Waszych blogów, które chętnie odwiedzę. :)

Dziś przychodzę do Was z dwoma paczuszkami, które przyniósł mi listonosz w ten deszczowy poniedziałek, oraz z pierwszym flipbookiem, który wykonałam.

Zacznę od paczuszek. Przywędrowały z USA i Norwegii, od dwóch bardzo miłych dziewcząt (Christina i Kristina), które zapoznałam na facebookowej grupie Parcel Swap International.

Pierwsza paczuszka, jak stoi w tytule posta, zawierała kosmetyki z Ameryki. Dwa błyszczyki w postaci markera (różowy i brązowy), które dodatkowo mają też na drugim końcu pomadkę. Szczoteczka do brwi razem z kredką. Cienie do powiek, kolor fioletowy. I zestaw tasiemek, które mogą przydać się przy ozdabianiu listów lub przy wykonywaniu książeczek typu scrapbook, flipbook. Wymiana udana, choć kosmetyk do brwi podpisany jest "made in Korea". Błyszczyki i cienie wyprodukowane są w Stanach.































Druga paczuszka przywędrowała z Norwegii i zawierała papier do wykonywania flip i scrap booków, pocztówkę z Trondheim, key ring oraz sporo drewnianych i papierowych dekoracji, które można wykorzystać przy dekorowaniu listów, wykonywaniu kartek lub innych artystycznych wytworów.
































Teraz chciałabym pokazać Wam pierwszy flipbook, który wykonałam. Wczorajszy dzień był równie deszczowy i szary jak dzisiejszy, więc postanowiłam otoczyć się kolorami.
Pierwszy flipbook wykonany jest dla Olesyi, mojej penpalki z Ukrainy. Na instagramie jest też filmik, na którym widać jak flipbook się otwiera, można zerknąć, jak to wygląda w praktyce.






































No i to tyle, jak na pierwszy post. Mam nadzieję, że odezwiecie się w komentarzach.

Ściskam Was! :)

4 komentarze:

  1. Witaj w blogowym świcie :) Na początku posta nie miałam pojęcia, co to jest ten flipbook, a teraz już wiem, że to co jakiś czas temu dostałam od swojej penpalki, to jest właśnie to, tylko nie miałam pojęcia, że tak się nazywa. Bardzo lubię dostawać niewielkie upominki w listach, strasznie się wtedy cieszę, dosłownie jak dzieciak :P Tasiemki i sowi key ring są fantastyczne :)

    Zapraszam do siebie: http://joanapostcards.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa w jakim celu robi się ten flipbook? Tyle lat zajmowałam się korespondencją a o czymś takim nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe te flip booki, jak tak zgłębiłam temat. Takie pozytywne, kolorowe. Bardzo ładne! :D

    OdpowiedzUsuń