wtorek, 30 sierpnia 2016

Czy warto jeszcze wysyłać tradycyjne pocztówki? - wyniki konkursu u Sawatki.

Cześć wszystkim odwiedzającym moje skromne progi! :)

Dzisiejszej nocy chciałabym podzielić się z Wami moją skromną refleksją na temat wspomniany w tytule posta. 
Mianowicie - z okazji trzecich urodzin swojego bloga Sawatka, we współpracy z Pracownią Pocztówek, zorganizowała bardzo intrygujący konkurs. Zadanie, na pierwszy rzut oka, wydawało się być wręcz banalne - zaobserwować, wrzucić baner do siebie i odpowiedzieć w komentarzu na jedno pytanie. Czy warto jeszcze wysyłać tradycyjne pocztówki? Późnym wieczorem postanowiłam zaryzykować i naskrobać coś, żeby, jak to się mówi, spróbować szczęścia. :)

Po kilku dniach wyniki zostały ogłoszone i ku mojemu ogromnemu zdziwieniu - zostałam jedną z laureatek konkursu! Co dodatkowo mnie ucieszyło - werdykt spotkał się z aprobatą innych uczestników, zatem z tego miejsca dziękuję za miłe słowa. :)
Bardzo dziękuję Sawatce i Pracowni Pocztówek! Chcę też pogratulować pozostałym dziewczynom, bo każda z Waszych wypowiedzi jest naprawdę wyjątkowa.

Dziś postanowiłam pokazać Wam moją odpowiedź i zapytać, tylko szczerze!, co Wy sądzicie na temat wysyłania tradycyjnej poczty zamiast emaili, smsów i tych wszystkich innych elektronicznych wiadomości. 
Jestem bardzo ciekawa Waszych głosów! :) 

Moja odpowiedź wygląda tak:

Czy warto wysyłać tradycyjne pocztówki? Otóż... zresztą, poczytajcie, a odpowiedź nadejdzie sama...
Obudziła się w pustym domu. Za oknami prószył śnieg. Mała wioska na głębokiej Syberii od trzech miesięcy stała pod grubą warstwą białego puchu. Do domu sąsiada trzeba było wędrować 30 minut. Kalendarz pokazywał 15 dzień stycznia. Obliczyła szybko w myślach, że to już czwarty z kolei 15 dzień stycznia, od kiedy jej ukochany mąż i przyjaciel w jednym zasnął na wieczność. W domu panowała drażniąca uszy cisza. Wciągnęła na stopy wełniane skarpety i podreptała do kuchni dołożyć drewna do pieca. Żar jeszcze się trzymał. W garnuszku na piecu zagrzała mleko i usiadła przy stole, opierając podbródek na nadgarstku. Smutny wzrok utkwiła w zaspie śniegu, leżącej przy płocie podwórza jej domu. Miarowe tykanie zegara odmierzało wypełniony pustką czas. Mleko wystygło, ogień wygasł, a na głowie przybyło kolejnych kilka siwych włosów. Zastygła w swoim smutku i samotności, która od lat była jej jedyną przyjaciółką... 
Pukanie do drzwi otrząsnęło ją z zadumy. Poderwała się na równe nogi i odruchowo odgarnęła kosmyk włosów, który przykleił się do jej policzka. "Kogo licho niesie?" - wymamrotała pod nosem, wędrując do drzwi. Nie spodziewała się żadnych gości, rodziny nie miała, nawet pies uciekł latem w nieznaną stronę i nigdy nie wrócił. Przekręciła klucz w zamku i uchyliła potężne drewniane drzwi. Uśmiechnięty człowiek w puchowej kurtce wyciągał w jej stronę dłoń i coś jej wręczał.
- Dzień dobry, listonosz, poczta dla Pani - mężczyzna wręczył jej wygiętą tekturkę i poprawiając szalik, ruszył w dalszą drogę. 
- Poczta? Jaka poczta? - mruknęła, zamykając za sobą drzwi i zerkając na kartkę, którą otrzymała. 
Serce zabiło mocniej, w głowie lekko zaszumiało... 
Kochana - pisał - tak mi tu smutno bez Ciebie. Uśmiechu brakuje i dłoni ciepłej Twojej. Żebyś zupę ugotowała, po kuchni się krzątał w zasięgu wzroku mego, jak tak, wiesz, gazetę czytam wieczorem. Tęskno do Ciebie. Ale wracam, już niedługo wracam... Całuję Cię. 
W głowie wir, serce łopocze jakby wyfrunąć miało z piersi, tchu brak... Zimne palce otarły gorące łzy. Lawina wspomnień, lekki uśmiech w kąciku warg i ciepło - błogie, słodkie ciepło rozlewające się po całym jej wnętrzu. Nieważne, że ta pocztówka z drugiego końca Rosji szła aż tyle lat, ważne, że dotarła i dała jej to uczucie. Uczucie, które zamarzło. A które teraz ta mała karteczka rozmroziła i tchnęła życiem.

































poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Tea time! Herbaty ze świata.

Cześć wszystkim. :)
Dzisiejszy post będzie o herbacie. Trochę jej dostałam w swojej swapowej karierze, stąd pomysł, żeby Wam ją pokazać.
Zanim jednak przejdę do tematu postu, muszę Was uprzedzić, że od dziś posty pojawiały się będą w dwóch wersjach językowych, mianowicie po polsku i angielsku. Już teraz proszę o wybaczenie mi błędów, niestety nie znam angielskiego na tyle, żeby móc powiedzieć, że używam go bezbłędnie. ;) Jednak wędrując wczoraj po różnych blogach, głównie napotykałam na te po angielsku. I jak teraz taki obcokrajowiec wejdzie przypadkiem na mojego bloga, to nic nie zrozumie. :D Stąd taka decyzja! :)

A teraz do rzeczy: herbata!
Bardzo, bardzo często sama dorzucam do wysyłanych listów lub swapów torebki z herbatą. Kilka razy spotkałam się z wiadomościami zwrotnymi, że odbiorca wręcz zakochał się w smaku, który otrzymał, a zapach herbatki wypełnił cały pokój i uprzyjemnił pisanie listu lub eseju na zajęcia. :) Jak dotąd moją ulubioną z tych, które wysłałam, to ciasto truskawkowe. :)

Poniżej zamieszczam małą galerię moich otrzymanych herbat. Której z nich chcielibyście się napić? :)


eng: Hello everyone and welcome here! This post will be about tea, which I often send to my penpals or include in swap packages. My, and also my penpals', favourite one so far is strawberry pie flavour. :) 
Below I'm going to paste photos of my tea bags collection. Which one of them would you like to drink? :)


☕ IZRAEL / ISRAEL

☕ ROSJA / RUSSIA


☕ FRANCJA / FRANCE

☕ HISZPANIA / SPAIN

☕ FINLANDIA / FINLAND

☕ STANY ZJEDNOCZONE / USA 


☕ TURCJA / TURKEY 


☕ UKRAINA / UKRAINE 


☕ NIEMCY / GERMANY 


☕ CZECHY / CZECH REPUBLIC

☕ JAPONIA / JAPAN

czwartek, 11 sierpnia 2016

BohaterON - wyślij kartkę do Powstańca.

1 sierpnia 1944 roku, o godzinie 17:00, nazywanej godziną W, wybuchło powstanie warszawskie. Walki trwały do 2 października, 63 dni. Początkowo - powstańcy zdobyli między innymi Śródmieście, Wolę, Pragę, czy Mokotów. Do walki ruszyła ludność cywilna - ludzie młodzi, w kwiecie wieku, a nawet dzieci; oraz zawodowi żołnierze i dowódcy, którzy wykazali się niesamowitym heroizmem, zacięciem, patriotyzmem, szlachetnością, dojrzałością i bohaterstwem. W tymże zrywie śmierć poniosło co najmniej 150 tysięcy mieszkańców cywilnych, 18 tysięcy powstańców i ponad 10 tysięcy żołnierzy AK.
Do klęski powstania przyczyniło się zatrzymanie się armii radzieckiej po drugiej stronie Wisły oraz radziecka odmowa zezwolenia na lądowanie brytyjskich samolotów dostarczających broń i amunicję dla walczącej stolicy.








Tysiące żyć za Twoje jedno. Tysiące osób za Ciebie. 
Żebyś dzisiaj mógł cieszyć się słońcem poranka, beztroską wakacji, marzeniem o przyszłości. Za to, żebyś mógł budzić się i zasypiać w wolnym kraju. To taki drobny gest - powiedzieć "dziękuję". Podziękuj dzisiaj i Ty, za wszystko, co tylko zapragniesz, Powstańcom. Wyślij kartkę, napisz list. To tak niewiele, a zarazem tak dużo. 

,,BOHATERON to akcja, stworzona, by uhonorować uczestników Powstania Warszawskiego i udowodnić im, że pamiętamy" - czytamy w ulotce. Akcja trwa do 2 października 2016 roku. Do tego dnia każdy z nas może wysłać pocztówkę, laurkę, list, rysunek, zdjęcie z podziękowaniem żyjącym Powstańcom. 
Bezpłatne pocztówki, z nadrukowanym adresem do wysyłki można znaleźć w placówkach Poczty Polskiej, punktach Lotto czy PKP Intercity.
Pocztówkę można także wysłać do konkretnej osoby. Na stronie BohaterON znajdziecie portrety powstańców do których możecie napisać.






Kiedyś nie spodziewałam się, że będę mogła pewnego dnia sama napisać kilka słów do Powstańców. Dziś okazało się to możliwe. Jak tylko dowiedziałam się o akcji BohaterON, organizowanej przez Fundację Sensoria, wiedziałam, że na pewno do niej dołączę. 
Już kolejnego dnia napisałam trzy pierwsze listy. Do każdego do z nich dołączyłam pocztówki z pięknymi cytatami. I wysłałam! Proste? Proste. Więc do dzieła!





































wtorek, 9 sierpnia 2016

Listy z kraju tysiąca jezior. | Matilda z Finlandii.

Za oknami szelest kropli deszczu. Lila, mały kot, przeciąga się zaspana na kocu obok mnie. Cisza późnego popołudnia dzwoni mi w uszach. Niebo zasnute szarymi chmurami. Idealna pora, żeby napisać coś tutaj i choć przez chwilę poczuć, że nie jestem tak całkiem sama w ten pusty dzień...

Dzisiaj o mojej koleżance z listów - Matildzie. 
Urodziła się w Szwecji, tam też spędziła dzieciństwo. W pewnym momencie życia musiała wraz z rodziną przeprowadzić się do Finlandii. Tam znalazła przyjaciół, swojego narzeczonego, wymarzoną pracę i słodki spokój w miasteczku o nazwie Vaasa na zachodzie kraju.
Matildę poznałam przez Facebooka. Nie do końca wiem, gdzie mnie znalazła i dlaczego znalazła akurat mnie, ale ponad rok temu dostałam od niej prywatną wiadomość z zapytaniem, czy nie chciałabym nawiązać kontaktu drogą tradycyjnej korespondencji. Oczywiście, nie myślałam zbyt długo (jestem bardzo otwarta na nowe znajomości) i zgodziłam się.
Już od pierwszego listu bardzo Matildę polubiłam. Czytając tych kilka słów, które dla mnie napisała, poczułam, że nadajemy na podobnych falach i na pewno się dogadamy. Teraz, po czasie, mogę jedynie to powtórzyć. Matilda jest bardzo, bardzo sympatyczna i troskliwa - zawsze wypytuje, czy u mnie wszystko w porządku, czy problemy o których pisałam już jakoś rozwiązałam, często sama podpowiada mi, co w danej sytuacji zrobiłaby ona będąc mną.
Matilda lubi sztukę, dlatego często wybiera się do różnych galerii, żeby podziwiać obrazy i rzeźby lokalnych i przyjezdnych artystów, tych sławnych i mniej, tych żywych lub już po drugiej stronie tęczy. Często też wysyła wraz z listem jakieś reklamy wystaw, pocztówki do pokolorowania i odesłania jej (żeby poznać duszę ;)). Lubi też Japonię i bardzo chciałaby kiedyś odwiedzić ten kraj. To jedno z jej największych marzeń.



Fińskie znaczki są naprawdę piękne. Najbardziej podobają mi się te zimowe i te z łabędziami.
Jak widać na zdjęciu - raz nawet przywędrował do mnie Muminek. Bardzo mnie ucieszył, gdyż będąc dzieckiem uwielbiałam Muminki. Oglądałam je często z moim tatą, najbardziej lubiliśmy Bobka. Nawet teraz, no, powiedzmy niedawno, czytałam "Zimę w Dolinie Muminków".
Również na urodziny, które obchodziłam w maju, dotarła do mnie paczka-niespodzianka z Finlandii od Matildy, a w niej muminkowa książka, a konkretnie - "Pamiętnik Tatusia Muminka". Do tego bardzo oryginalna urodzinowa kartka, bileciki z cytatami o przyjaźni, kolorowe ołówki... Słodycze ze zdjęcia akurat są z innej paczki, którą dostałam tego samego dnia od znajomej z Niemiec, dlatego wszystkie prezenty znalazły się na jednym zdjęciu. :)
Muszę tylko dodać, że uwielbiam 'muminkowe mądrości' - te wszystkie głębokie myśli i sentencje, które często wypisz, wymaluj mówią o mnie. Ostatnio bardzo przypadł mi do gustu ten cytat na temat Włóczykija z książki "Dolina Muminków w listopadzie": Nie wyruszył od razu. Wiedział z doświadczenia jak ważne jest umieć odkładać to, za czym się tęskni. Czyż nie jest to piękne?









































Matilda bardzo dużo podróżuje. W ciągu tego roku i kilku miesięcy, kiedy wymieniamy ze sobą listy, zdążyła już kilka razy być w Szwecji, Norwegii, a także w Rumunii i Grecji.
Podczas wakacji w Grecji, na które wybrała się ze swoim narzeczonym, właśnie jej się oświadczył. Dostałam wtedy piękną pocztówkę, która wklejona jest do mojego kalendarza, kilka drobiazgów i wzruszający list, którego słowa tkwią mi w pamięci do dziś. I to właśnie te słowa, powyrywane ze dziesiątek zdań spisanych na papier, tworzą tą naszą znajomość i sprawiają, że jest ona wyjątkowa.

Będąc w Norwegii, Matilda zwiedzała Oslo. Jak już wiecie, bądź nie wiecie, jestem całkiem wierną fanką skoków narciarskich już od 9 lat, a w Oslo znajduje się cudowna skocznia narciarska Holmenkollen, na której to przytrafiają się najpiękniejsze loty na nartach. Matilda pamiętając o mnie - znalazła wielką pocztówkę z widokiem skoczni i skoczka w locie. Bardzo mnie wtedy zaskoczyła i ucieszyła! :)

W Rumunii Matilda wybrała się na wycieczkę po zamku Peles. Co do tego jesteśmy zgodne - zarówno ja, jak i Matilda, uwielbiamy zamki i wszelkiej maści pałace, pałacyki, dworki. Z zamku Peles dostałam przepiękną pocztówkę z wizerunkiem zamku właśnie, mgły, błękitu nieba i kolorów tęczy. :)









































Matilda praktycznie do każdego swojego listu dodaje jakiś drobiazg. Powyżej widać pocztówkę z Helsinek, jedną z moich ulubionych. Jak już wiecie, ja wręcz uwielbiam zimowe kartki pocztowe!
Wśród podarunków z Finlandii znalazła się np. czekolada miętowa (na zdjęciu powyżej) całościowo 'wyhodowana' i wyprodukowana w Finlandii. :) Jest też ciekawy ołówek z wizerunkiem obrazu "Krzyk" autorstwa Edwarda Muncha. Są też herbatki - dostałam kilka z Muminkami, ale ostała się tylko ta jedna ze zdjęcia, widać też dwie saszetki herbaty z Rumunii, próbki fińskich kosmetyków, Halloweenowe cukierki o smaku lukrecji (chyba dlatego do dzisiaj ich nie zjadłam), pocztówki: z zamkiem, o którym już pisałam, retro z dwoma dziewczętami na huśtawce, ze Sztokholmu, z japońskim wulkanem, poza tym standardowo jakieś małe karteczki samoprzylepne, do zanotowania czegoś na szybko, naklejki... I gumy z napisem "pocałuj mnie" po szwedzku (zaraz obok pocztówki ze Sztokholmu)!
Muszę przyznać, że to, co widać na zdjęciu to bardzo mała ilość tego wszystkiego, co od Matildy podostawałam. Większość piśmienniczych rzeczy zużyłam, czekoladki zjadłam, herbatę wypiłam, pocztówki powklejałam do kalendarza... Jednak bardzo chciałam Wam pokazać, co od serca przysłała mi dotąd Matilda. :)




























































Mam nadzieję, że zaciekawił Was ten wpis i chętnie niebawem przeczytacie o moich innych penpalkach. :)

Wkrótce planuję też zorganizować mały konkurs z fajnymi nagrodami, więc bądźcie czujni!

Ściskam Was! :)

piątek, 5 sierpnia 2016

Postcrossing.

Cześć wszystkim!

Dziś chciałabym pokazać Wam kilka pocztówek, które otrzymałam przez stronę Postcrossing.com :)

Na wstępie chciałabym zaznaczyć, że jakość zdjęć pozostawia trochę do życzenia przez fakt, że jak zabrałam się za robienie zdjęć kartek i znaczków - aparat się rozładował.
Zależało mi jednak, żeby podzielić się z Wami fotkami moich zbiorów właśnie dziś, tak na miłe rozpoczęcie weekendu. :)

Moją przygodę z Postcrossingiem zaczęłam oficjalnie (przez rejestrację na portalu) 8 miesięcy temu. Wcześniej wymieniałam się pocztówkami przez grupy na Facebooku. Głównie były to wymiany polskie. Miałam już wtedy moje penpalki z różnych zakątków świata, które do listów dołączały także pocztówki, dlatego skupiłam się raczej na wymianach w obrębie naszego pięknego kraju. :)


Bardzo lubię direct swap, więc nawet będąc członkiem oficjalnego Postcrossingu, wybieram raczej wymiany ustalone. Stąd mała ilość wysłanych i otrzymanych pocztówek poprzez stronę.




























Kiedy byłam jeszcze małą dziewczynką, marzyłam o poznaniu świata, o dalekich podróżach, nowych miejscach i wspaniałych ludziach, z którymi zawiązywałabym przyjaźnie. Niestety, będąc dzieckiem, nie bardzo miałam szansę, by te marzenia spełniać.
Już w podstawówce zaczęłam zbierać pocztówki. Najpierw prosiłam o nie koleżanki i kolegów, którzy gdzieś wyjeżdżali. Sama też kupowałam sobie sporo kartek podczas rodzinnych wakacji. Potem, kiedy miałam już dostęp do internetu, poznałam sporo osób z różnych polskich miast. Do dziś mam pierwsze kartki od nich - z Torunia, Radomia, Jarosławia. Stemple na nich pokazują rok 2008.

 To właśnie pocztówki stały się taką namiastką podróży i poznawania nowych miejsc. :)

W miarę upływu czasu - poznawałam w internecie osoby spoza Polski. Jedną z nich jest Quinton z Kanady, który wysłał mi kilka ciekawych pocztówek, które kiedyś na pewno Wam pokażę. :)

Pierwsze spotkanie z moim chłopakiem, Yasinem, także spowodowane było pocztówkami! Przyjechał do Polski na Erasmusa i przywiózł mi z Turcji pocztówki, a żeby móc mi je wręczyć - trzeba było się spotkać. :) Były to pierwsze pocztówki z Turcji w mojej kolekcji.

Tyle słowem wprowadzenia. Pora przejść do meritum tego postu, mianowicie - POCZTÓWKI! :)


1. DUBLIN, IRLANDIA.
Pierwsza pocztówka, która dotarła do mnie za pośrednictwem Postcrossingu, to pocztówka z Dublina. Bardzo lubię miasto nocą, dlatego bardzo się z tej kartki ucieszyłam. :)















































2. PORTO, PORTUGALIA.
Pocztówka zaprojektowana jest przez Nancy Mercedes. Przedstawia widok na Porto z mostu Dom Luis I. Bardzo, bardzo podoba mi się ta pocztówka, jest jedną z ciekawszych w moich zbiorach. :)










 


3. STANY ZJEDNOCZONE.

Chciałam mieć pocztówkę-mapkę USA od dłuższego czasu, dlatego bardzo lubię tą kartkę. :)









 

4. ODESSA, UKRAINA.
Odessa to jedno z miast, które chciałabym kiedyś odwiedzić z bardzo konkretnej przyczyny. :) Chciałabym na swoje własne oczy zobaczyć schody potiomkinowskie, dzięki którym zaliczyłam Demografię w semestrze zimowym. :D
Sama pocztówka jest naprawdę bardzo ładna, a do tego znaczki skradły moje serce!









 

5. TAJWAN.

W profilu miałam informację, że lubię koty, stąd i pocztówka z tym rudasem. :) A znaczki jakie kolorowe! :)



6. SANKT PETERSBURG, ROSJA.
Muszę głośno przyznać, że jest to jedna z moich najulubieńszych pocztówek, otrzymanych przez Postcrossing. Widać tutaj dwa z moich ulubionych motywów: 'stary' styl i zima. Jest przepiękna. :)










 


7. BUKARESZT, RUMUNIA.
Eugen, nadawca pocztówki, sam ją zaprojektował. Wyszło mu to świetnie!
Motywy z torami i stacjami kolejowymi czy pociągami też mi się podobają. :)








Na dziś to byłoby wszystko. :)

Bardzo jestem ciekawa jaki jest Wasz staż na Postcrossingu? Ile otrzymaliście pocztówek, ile wysłaliście? Z jakiego kraju przyszła Wasza pierwsza kartka? Z jakiego kraju jest ta otrzymana ostatnio? :) 
Mam nadzieję, że opowiecie mi o tym w komentarzach. :)



Ściskam Was mocno i do usłyszenia wkrótce! :)

wtorek, 2 sierpnia 2016

Zdobycze zakupowe i listy wysłane 2 sierpnia 2016.

Cześć wszystkim. Witam Was w ten wtorkowy wieczór! :)
Przychodzę do Was dzisiaj z kilkoma ciekawymi fantami, które znalazłam w Carrefourze na promocji i w nowościach w Pepco. Od tego zacznę ten post. :)

W Carrefourze widziałam naklejki w samoloty, które strasznie mi się podobały, za jedyne 2 złote. Jednak naklejek mam całą masę i dlatego zrezygnowałam z ich zakupu. Nie mogłam za to oprzeć się magnetycznym zakładkom do książek. Nie wiem jak nazywają się dokładnie, dlatego lepiej pokażę Wam zdjęcie. :)






























Było ich kilka rodzajów. Ja wybrałam akurat te, gdyż pierwsze z nich od razu pasowały mi do mojej penpalki Sophie, która bardzo lubi czytać książki i od jakiegoś czasu uprawia różne sporty, chcąc wyciszyć swoje ciało i umysł. :) Uznałam, że te zakładki są wręcz idealne dla niej. :)
Drugi wzór wybrałam, uznając, że na pewno spodoba się mojemu chłopaki i w ten sposób zachęcę go do czytania książek. :D

Kosztowały jedynie 2 złote 20 groszy za komplet, więc uważam, że za taką cenę naprawdę się opłacało. Były jeszcze inne wzory: jakieś bajkowe samochody, Królik Bugs, Myszka Miki.

Druga rzecz, którą kupiłam to trzy pieczątki z Pepco. Zestaw kosztował 4,99zł. Najbardziej przyda się niebieska, bo żółte w ogóle nie odbijają się na papierze.

Odwiedziłam też moją ulubioną placówkę Poczty Polskiej, gdyż musiałam zaopatrzyć się w znaczki. Niestety, nie było żadnych ciekawych, więc wybrałam te, które już wcześniej kilka razy miałam. Jedyna nowość to znaczek z papieżem Franciszkiem i młodymi (2,50zł), wydany z okazji Światowych Dni Młodzieży.































Dzisiaj napisałam list do Sophie, która wróciła już z wakacji ze swojej rodzinnej Francji do Niemiec, w których aktualnie mieszka. Przygotowałam też kilka drobiazgów, w tym zieloną herbatę, którą dostałam w paczce z wymiany z Izraela. Chciałam zachować kolorystykę listu w odcieniach zieleni i pomarańczu. Dołączyłam bilecik z jednej z najlepszych lodziarni w Polsce (Klapec), która znajduje się akurat w moim mieście. :)































Druga przesyłka, którą dziś przygotowałam do jutrzejszej wysyłki to swap z Andrzejem, od którego dostałam pocztówkę z Zamościa - pokazywałam ją w poprzednim poście. Bardzo lubię Pana Andrzeja i wszystkie wymiany, które aranżowaliśmy, były udane i przebiegały bez żadnych problemów. Chciałam zatem sprawić Panu Andrzejowi radość i niespodziankę, dlatego zamiast jednej pocztówki przygotowałam niestandardową kartkę z tureckiej Kapadocji (zerknijcie na zdjęcie), która utrzymana jest w tematyce religijnej, którą preferuje Pan Andrzej. Do tego dołączyłam książeczkę z myślami papieża Franciszka.































Na dzisiaj to wszystko, czym chciałam się z Wami podzielić. Następnym razem pokażę Wam kawałek mojej kolekcji pocztówek, otrzymanych z oficjalnej strony Postcrossing :)

Ściskam Was mocno! :)