Za oknami szelest kropli deszczu. Lila, mały kot, przeciąga się zaspana na kocu obok mnie. Cisza późnego popołudnia dzwoni mi w uszach. Niebo zasnute szarymi chmurami. Idealna pora, żeby napisać coś tutaj i choć przez chwilę poczuć, że nie jestem tak całkiem sama w ten pusty dzień...
Dzisiaj o mojej koleżance z listów - Matildzie.
Urodziła się w Szwecji, tam też spędziła dzieciństwo. W pewnym momencie życia musiała wraz z rodziną przeprowadzić się do Finlandii. Tam znalazła przyjaciół, swojego narzeczonego, wymarzoną pracę i słodki spokój w miasteczku o nazwie Vaasa na zachodzie kraju.
Matildę poznałam przez Facebooka. Nie do końca wiem, gdzie mnie znalazła i dlaczego znalazła akurat mnie, ale ponad rok temu dostałam od niej prywatną wiadomość z zapytaniem, czy nie chciałabym nawiązać kontaktu drogą tradycyjnej korespondencji. Oczywiście, nie myślałam zbyt długo (jestem bardzo otwarta na nowe znajomości) i zgodziłam się.
Już od pierwszego listu bardzo Matildę polubiłam. Czytając tych kilka słów, które dla mnie napisała, poczułam, że nadajemy na podobnych falach i na pewno się dogadamy. Teraz, po czasie, mogę jedynie to powtórzyć. Matilda jest bardzo, bardzo sympatyczna i troskliwa - zawsze wypytuje, czy u mnie wszystko w porządku, czy problemy o których pisałam już jakoś rozwiązałam, często sama podpowiada mi, co w danej sytuacji zrobiłaby ona będąc mną.
Matilda lubi sztukę, dlatego często wybiera się do różnych galerii, żeby podziwiać obrazy i rzeźby lokalnych i przyjezdnych artystów, tych sławnych i mniej, tych żywych lub już po drugiej stronie tęczy. Często też wysyła wraz z listem jakieś reklamy wystaw, pocztówki do pokolorowania i odesłania jej (żeby poznać duszę ;)). Lubi też Japonię i bardzo chciałaby kiedyś odwiedzić ten kraj. To jedno z jej największych marzeń.
Fińskie znaczki są naprawdę piękne. Najbardziej podobają mi się te zimowe i te z łabędziami.
Jak widać na zdjęciu - raz nawet przywędrował do mnie Muminek. Bardzo mnie ucieszył, gdyż będąc dzieckiem uwielbiałam Muminki. Oglądałam je często z moim tatą, najbardziej lubiliśmy Bobka. Nawet teraz, no, powiedzmy niedawno, czytałam "Zimę w Dolinie Muminków".
Również na urodziny, które obchodziłam w maju, dotarła do mnie paczka-niespodzianka z Finlandii od Matildy, a w niej muminkowa książka, a konkretnie - "Pamiętnik Tatusia Muminka". Do tego bardzo oryginalna urodzinowa kartka, bileciki z cytatami o przyjaźni, kolorowe ołówki... Słodycze ze zdjęcia akurat są z innej paczki, którą dostałam tego samego dnia od znajomej z Niemiec, dlatego wszystkie prezenty znalazły się na jednym zdjęciu. :)
Muszę tylko dodać, że uwielbiam 'muminkowe mądrości' - te wszystkie głębokie myśli i sentencje, które często wypisz, wymaluj mówią o mnie. Ostatnio bardzo przypadł mi do gustu ten cytat na temat Włóczykija z książki "Dolina Muminków w listopadzie": Nie wyruszył od razu. Wiedział z doświadczenia jak ważne jest umieć odkładać to, za czym się tęskni. Czyż nie jest to piękne?
Matilda bardzo dużo podróżuje. W ciągu tego roku i kilku miesięcy, kiedy wymieniamy ze sobą listy, zdążyła już kilka razy być w Szwecji, Norwegii, a także w Rumunii i Grecji.
Podczas wakacji w Grecji, na które wybrała się ze swoim narzeczonym, właśnie jej się oświadczył. Dostałam wtedy piękną pocztówkę, która wklejona jest do mojego kalendarza, kilka drobiazgów i wzruszający list, którego słowa tkwią mi w pamięci do dziś. I to właśnie te słowa, powyrywane ze dziesiątek zdań spisanych na papier, tworzą tą naszą znajomość i sprawiają, że jest ona wyjątkowa.
Będąc w Norwegii, Matilda zwiedzała Oslo. Jak już wiecie, bądź nie wiecie, jestem całkiem wierną fanką skoków narciarskich już od 9 lat, a w Oslo znajduje się cudowna skocznia narciarska Holmenkollen, na której to przytrafiają się najpiękniejsze loty na nartach. Matilda pamiętając o mnie - znalazła wielką pocztówkę z widokiem skoczni i skoczka w locie. Bardzo mnie wtedy zaskoczyła i ucieszyła! :)
W Rumunii Matilda wybrała się na wycieczkę po zamku Peles. Co do tego jesteśmy zgodne - zarówno ja, jak i Matilda, uwielbiamy zamki i wszelkiej maści pałace, pałacyki, dworki. Z zamku Peles dostałam przepiękną pocztówkę z wizerunkiem zamku właśnie, mgły, błękitu nieba i kolorów tęczy. :)
Matilda praktycznie do każdego swojego listu dodaje jakiś drobiazg. Powyżej widać pocztówkę z Helsinek, jedną z moich ulubionych. Jak już wiecie, ja wręcz uwielbiam zimowe kartki pocztowe!
Wśród podarunków z Finlandii znalazła się np. czekolada miętowa (na zdjęciu powyżej) całościowo 'wyhodowana' i wyprodukowana w Finlandii. :) Jest też ciekawy ołówek z wizerunkiem obrazu "Krzyk" autorstwa Edwarda Muncha. Są też herbatki - dostałam kilka z Muminkami, ale ostała się tylko ta jedna ze zdjęcia, widać też dwie saszetki herbaty z Rumunii, próbki fińskich kosmetyków, Halloweenowe cukierki o smaku lukrecji (chyba dlatego do dzisiaj ich nie zjadłam), pocztówki: z zamkiem, o którym już pisałam, retro z dwoma dziewczętami na huśtawce, ze Sztokholmu, z japońskim wulkanem, poza tym standardowo jakieś małe karteczki samoprzylepne, do zanotowania czegoś na szybko, naklejki... I gumy z napisem "pocałuj mnie" po szwedzku (zaraz obok pocztówki ze Sztokholmu)!
Muszę przyznać, że to, co widać na zdjęciu to bardzo mała ilość tego wszystkiego, co od Matildy podostawałam. Większość piśmienniczych rzeczy zużyłam, czekoladki zjadłam, herbatę wypiłam, pocztówki powklejałam do kalendarza... Jednak bardzo chciałam Wam pokazać, co od serca przysłała mi dotąd Matilda. :)
Mam nadzieję, że zaciekawił Was ten wpis i chętnie niebawem przeczytacie o moich innych penpalkach. :)
Wkrótce planuję też zorganizować mały konkurs z fajnymi nagrodami, więc bądźcie czujni!
Ściskam Was! :)



Ojej! Ja cały czas marzę by zacząć pisać z osobą, która tak dużo serduszka wkłada w listy, co ja. Fakt, że liczy się treść listu, jednakże milej odpisuje się na listy "z duszą" i włożonym wysiłkiem,a nie takie na "odpierdziel". Dodatkowo cały czas szukam jakby tu znaleźć kogoś z obcego kraju i też zacząć z nim pisać! :D Cudowny post! Mega zazdroszczę! Buziaki :)
OdpowiedzUsuńhttp://istotaludzkaa.blogspot.com/
Nic trudnego, wystarczy wejść na odpowiednią grupę na fb lub nawet napisać post na instagramie z odpowiednimi hasztagami i na pewno znajdziesz swoje grono korespondentów z różnych zakątków świata. :) Ja również bardzo zwracam uwagę na to, by sensem był list właśnie, choć ostatnio jakoś tak mnie natchnęło, żeby kolory zagrały, żeby jakieś upominki do czegoś nawiązywały.. I przecież to zawsze frajda dostać coś małego z konkretnego kraju, do którego nie możesz ot tak sobie pojechać. :3
UsuńŚciskam i zapraszam do odwiedzania! :)
Witaj Danko!
OdpowiedzUsuńOdwiedziłam Twój blog i bardzo mi się tu spodobało. Ja też zaczęłam niedawno przygodę z listami. Akurat dzisiaj dostałam swój pierwszy list. Był on bardzo króciutki od 19-latki, jednak widać było, że napisany bezpośrednio do mnie. I najbardziej właśnie zaskoczyły mnie drobne prezenciki.
Ja też już swoje pierwsze 4 listy wysłałam i czekam teraz na odpowiedź. Mam nadzieję, że korenspondentki odpiszą. Napewno się tą informacją podzielę na blogu.
Tymczasem wracam do siebie nadrabiać zaległości, a Ciebie serdecznie pozdrawiam.
Życzę kolejnych wspaniałych listów.
Ściskam, Klaudia
Penpaling to bardzo fajna sprawa, obecnie mam tylko jedną penpalkę z Kalifornii, ale chyba poszukam sobie jeszcze kogoś ;) Ile Ty masz penpalek, a może jakiegoś penpala? ;) Wymiana doświadczeń, rozmowa o kulturze czy choćby o tym, co dzieje się w domu kogoś, kto żyje w innym kraju, to właśnie to co lubię.
OdpowiedzUsuńFińskie znaczki są przepiękne, chyba najładniejsze na świecie, a ta pocztówka z zamkiem czy pałacem i mglą, po prostu przepiękna :)
Jej, jaką wspaniała znajomość! Sama posiadam kilka penpalek,ale to jeszcze 'nie ten etap' :p
OdpowiedzUsuńOdnośnie tych muminkowych herbatek (które nawiasem mówiąc strasznie mnie zauroczyly!)- jak smakują? Mają jakieś 'specjalne' smaki, czy tylko ładne opakowania? ;)